#031 Dlaczego, w małych firmach, tak często rezygnujemy z definiowania celów indywidualnych?
Zaskakująco często w małych firmach słyszę: „Nie potrzebujemy celów indywidualnych, każdy wie, co ma robić.” A jednak… po chwili rozmowy okazuje się, że za tym zdaniem stoi lęk, chaos albo brak czasu.Ten odcinek to zaproszenie do spojrzenia na temat celów nie jak na formalność, ale jak na narzędzie porządkujące, wspierające i rozwijające ludzi.
Tego odcinka możesz słuchać tutaj:
Poruszane tematy:
- Moja metafora biegania, czyli dlaczego, bez trasy nie ruszam z miejsca? I dlaczego w firmie jest tak samo: brak celu = bieg bez mety.
- Najczęstsze przekonania founderów blokujące wprowadzanie celów.
- Jakie obawy mają pracownicy?
- Case study mojego klienta – co się wydarzyło, gdy firma zaczęła pracować z celami kwartalnymi?
- Korzyści dla founderów z pracy na celach indywidualnych.
- Korzyści dla pracowników z pracy na celach indywidualnych.
- Dlaczego cele kwartalne działają tylko w zdrowej kulturze?
- Cele jako element większej całości (cele strategiczne → zespołowe → indywidualne), czyli jak budować spójny system, który nie przytłacza.
Wiesz, kiedy zaczynałam biegać…
Nie interesowały mnie buty, pogoda ani to, co zjem przed wyjściem.
Jedna rzecz była dla mnie kluczowa, była nią trasa.
Chciałam wiedzieć, którędy pobiegnę i gdzie będzie meta.
Bo bez tej wiedzy… moja niechęć do ruszenia z miejsca rosła z każdą minutą.
Nie chodziło o to, czy to będzie ścieżka wzdłuż Warty, czy parkowe alejki.
Chodziło o to, żeby w głowie zobaczyć koniec.
Pobiec z myślą: wiem, kiedy skończę.
I wiesz co?
W firmach działa to dokładnie tak samo.
Jeśli nie wyznaczasz celów, zapraszasz ludzi do biegu bez mety.
I wtedy trudno się dziwić, że brakuje im motywacji.
Dlaczego rezygnujemy z celów – perspektywa foundera MŚP?
Na co dzień pracuję z właścicielami małych i średnich firm usługowych i widzę, że powody rezygnacji z definiowania celów indywidualnych powtarzają się jak refren:
❌ „Cele są dla korporacji.”
❌ „Moi ludzie wiedzą, co mają robić.”
❌ „Nie ma sensu planować, bo i tak wszystko się zmienia.”
❌ „Jak pracownik osiągnie cele, to będzie chciał podwyżki.”
❌ „Nie mam na to czasu.”
Brzmi znajomo?
To są realne obawy, ale każda z nich ma też drugie dno.
„Cele są dla korporacji.”
Może i korporacje mają sztywne standardy, ale nie każde ich rozwiązanie jest złe.
W małej firmie nie chodzi o kopiowanie, tylko o stworzenie prostego, dopasowanego do siebie systemu pracy z celami. Takiego, który wspiera rozwój, a nie biurokrację.
„Moi ludzie wiedzą, co mają robić.”
Oczywiście, większość z nas zna swoje obowiązki.
Ale to nie to samo, co wiedzieć, czego firma oczekuje ode mnie w rozwoju.
Kasia z marketingu może wiedzieć, że odpowiada za performance, ale nie wiedzieć, że w tym kwartale kluczowe jest dla niej nauczenie się pozycjonowania treści w LLM-ach.
I właśnie dlatego cel indywidualny daje kierunek.
„Nie ma sensu planować, bo wszystko się zmienia.”
Tak, świat się zmienia, i właśnie dlatego warto mieć kierunek.
Elastyczność to ogromna przewaga małych firm, ale bez punktu odniesienia zaczynasz reagować zamiast prowadzić.Cele pomagają sprawdzić, czy Twoje decyzje nadal prowadzą tam, gdzie naprawdę chcesz dojść.
„Jak ludzie zrealizują cele, będą chcieli podwyżki.”
Być może.
Ale to dobrze, prawda?
Cele mogą być jednym z kryteriów (nie jedynym!) obok postawy, wyników zespołu czy ogólnych wyników firmy.
Ważne, żeby ludzie wiedzieli, co wpływa na decyzję o podwyżce.
„Nie mam na to czasu.”
Brak celów kosztuje o wiele więcej czasu, tylko że rozłożonego po cichu, w chaosie i nieporozumieniach.
Dlaczego rezygnujemy z celów – perspektywa pracownika MŚP?
W głowach pracowników też dzieje się sporo:
❌ „Lepiej nie spisywać celów, bo jak nie wyjdzie, to poniosę konsekwencje.”
❌ „Przecież wiem, co mam robić, to po co mi dodatkowe papiery?”
I tak obie strony tańczą wokół tego samego lęku. Lęku przed oceną, przed zmianą, przed stratą.
Szanse
Ale za tymi obawami czai się też druga strona – szanse.
Bo gdy cele są dobrze postawione, zaczyna się dziać coś ciekawego.
Z perspektywy właściciela – ludzie skupiają się na tym, co naprawdę ważne w danym kwartale. Masz narzędzie, które pozwala Ci co kilka miesięcy zobaczyć rozwój człowieka.
Widzisz, jak się uczy, jak dojrzewa, jak zmienia swoje podejście.
Cele stają się wtedy punktem zaczepienia do rozmowy o postępach, a nie tylko o wynikach.
A dla pracownika?
To wreszcie jasność.
Wie, czego się od niego oczekuje.
Ma punkt odniesienia, priorytety.
I może porozmawiać o swoim rozwoju nie wtedy, gdy coś się pali, tylko regularnie.
Kiedy organizacja jest gotowa na cele indywidualne?
Moi klienci wprowadzają cele indywidualne dopiero wtedy, gdy są gotowi.
Co to znaczy „gotowi”?
Po pierwsze, mają zaopiekowany temat bezpieczeństwa psychologicznego.
Czyli stworzyli takie środowisko, w którym rozmowa o celach nie brzmi jak kontrola, tylko jak zaproszenie do rozwoju.
Po drugie, wiedzą, dokąd zmierzają jako firma.
Mają wyznaczony kierunek na najbliższe dwa, trzy lata.
Bo bez tego trudno powiedzieć pracownikowi, w jakim kierunku ma się rozwijać.
I dopiero wtedy zaczynamy rozmawiać o celach indywidualnych.
W takich warunkach ta zmiana naprawdę ma sens.
Podsumowanie
Cele w firmie są jak trasa w bieganiu, nie sprawią, że będzie łatwiej, ale dadzą kierunek.
Ten odcinek solo rozpoczyna nową serię o celach. W tej serii pokażę Wam jak w praktyce definiować cele w oparciu o framework what & how, jak komunikować cele, jak je ewaluować. Więc jeśli ten temat Ci bliski zostań ze mną, bo w kolejnych odcinkach wejdziemy głębiej w praktykę.
Jeśli chcesz, aby Twoja firma biegła w stronę wyraźnej mety, zapraszam do kolejnego odcinka z tego cyklu.

Natalia Ginter
Owner & Founder
HR Biznes Partnerka, Konsultantka Rozwoju Organizacji, Autorka podcastu Ludzka Strona Biznesu
Łączę potrzeby biznesu z potrzebami pracowników – miękkie tematy przekładam na biznesowe rezultaty. Pomagam osobom founderskim oraz liderskim budować firmę, w której sukces finansowy nigdy nie jest celem samym w sobie, jest on efektem skutecznie realizowanej strategii biznesowej i dobrostanu ludzi, którzy tę organizację tworzą.
W swojej pracy opieram się na interdyscyplinarnym podejściu, łącząc wiedzę z zarządzania, psychologii, neuronauki i socjologii.
Prywatnie fascynuje mnie praca z ciałem.
Joga Iyengara pomaga mi wracać do siebie i doświadczać ciała jako miejsca, które naprawdę jest domem. Z praktyki, stała się dla mnie sposobem bycia w świecie i ze sobą.
Więcej o tym co mogę dla Ciebie zrobić, jak pracuję oraz kim jestem poczytasz tutaj: O mnie.